Recenzja filmu: "Toy Story 3", reż. Lee Unkrich

Toy Story 3
Sequele rzadko bywają udane, ale trzecia część „Toy Story” należy do chlubnych wyjątków.

Sequele rzadko bywają udane. A sequele sequeli prawie nigdy. Trzecia część „Toy Story” należy do chlubnych wyjątków. Co dziwniejsze, sukces filmu Lee Unkricha nie opiera się na sztuczkach technicznych i nowinkach 3D. Pod tym względem to całkiem przeciętna produkcja, wręcz staroświecka, bo zachwycająca głównie kapitalnym scenariuszem i konserwatywną, disneyowską psychologią.

Pomysł na komputerową animację polega na pożegnaniu z bohaterami. Właściciel zabawek Andy jest już nastoletnim, dojrzałym chłopcem, który szykuje się do wyjazdu na studia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną