Recenzja filmu: "Oczy szeroko otwarte", reż. Haim Tabakman

Oczy szeroko otwarte
O zakazanej miłości panów w ortodoksyjnym środowisku jerozolimskich Żydów.

Po nominowanym do Oscara rewelacyjnym „Walcu z Bashirem” i nagrodzonym w Wenecji antywojennym „Libanie” – kolejny film z Izraela i nowe zaskoczenie. Debiutancki dramat Haima Tabakmana „Oczy szeroko otwarte” z wielką delikatnością podejmuje problem zakazanej miłości w ortodoksyjnym środowisku jerozolimskich Żydów. Przy czym nie chodzi o opisywany wielokrotnie w literaturze i kinie mezalians, niewybaczalny związek z gojem, tylko o wyklętą i napiętnowaną przez rabinów miłość homoseksualną.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną