Recenzja filmu: "Saga Zmierzch: Zaćmienie", reż. David Slade

Saga Zmierzch: Zaćmienie
Cokolwiek krytycznego napiszemy na temat tej historii – że kiczowata albo że bez sensu, pewne jest, że miliony fanów wampirzej sagi pozostaną na to głuche.
materiały prasowe

Ekranizacja cyklu powieści Stephenie Meyer, podobnie jak i same książki, otoczona jest kultem wcale nie mniejszym niż opowieści o Harrym Potterze. Młodzi aktorzy w niej występujący doczekali się sławy, a nastolatki (zwłaszcza płci żeńskiej) jak w transie połykają kolejne odcinki, namiętnie na facebookach komentują wybory swoich ulubieńców i z niecierpliwością wyczekują następnych.

Streszczenie bajkowego „Zaćmienia” też na niewiele się zda, brzmi bowiem groteskowo i głupio – jak w wypadku każdej symbolicznej fabuły, której istota polega na metaforze.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną