Recenzja filmu: "Matka Teresa od kotów", reż. Paweł Sala

Matka Teresa od kotów
W niełatwą do udźwignięcia dramaturgiczną linię znakomicie wpisali się aktorzy.

Matkobójstwo to nie jest temat łatwy. To bodaj jedno z ostatnich tabu współczesnej sztuki, które polski debiutant Paweł Sala w „Matce Teresie od kotów” przełamuje. Jego poruszający, bardzo odważny film przygląda się sprawcom i okolicznościom tragedii, zmuszając do odpowiedzi na niemożliwe chyba do rozstrzygnięcia pytanie: jak w ogóle do tak niepojętej zbrodni może dojść? Dlaczego dwaj bracia, wychowywani w całkiem przeciętnej, wcale nie patologicznej rodzinie, zabili w niewiarygodnie okrutny sposób swoją mamę, odcinając jej głowę, masakrując ciało?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną