Recenzja filmu: "Kochałem ją", reż. Zabou Breitman

Kochałem ją
Ciekawy temat na film, ale niestety obarczony jedną zasadniczą wadą
materiały prasowe

Jak wskazują tytuły filmów prezentowanych w dzisiejszym Afiszu, w najbliższy weekend w kinach królować będzie miłość. We francuskim „Kochałem ją” (reż. Zabou Breitman) tytułowe wyznanie wygłasza Daniel Auteuil, jeden z czołowych aktorów tamtejszego kina, grający podstarzałego biznesmena, któremu zdarzył się romans ze znacznie młodszą od siebie kobietą. Była tłumaczką podczas jego wyjazdu w interesach do Hongkongu i, jak zauważyli spostrzegawczy gospodarze, zaczął się zakochiwać momentalnie, gdy tylko przystąpiła do pracy. Szczęśliwie nie musiał długo czekać na wzajemność.

Tak znakomicie rozpoczynający się związek uległ jednak komplikacji, kiedy mężczyzna stanął przed koniecznością dokonania zasadniczych wyborów. Nazbyt banalna historia? Niestety tak, dlatego scenarzysta postanowił sytuację nieco skomplikować. Dzieje romansu biznesmena poznajemy w retrospekcjach: Auteuil opowiada o nim synowej, którą właśnie postanowił porzucić jego syn. Ciekawy temat na film, ale niestety obarczony jedną zasadniczą wadą – trudno mianowicie w tej kwestii powiedzieć coś nowego i odkrywczego. Na Daniela Auteuila i partnerującą mu Marie-Josée Croze patrzy się oczywiście z przyjemnością, szkoda jednak, że nie mogli zagrać razem w lepszym filmie.

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj