Recenzja filmu: "Wyśnione miłości", reż. Xavier Dolan

Dziwaczny trójkąt
Film jest ironiczną przypowieścią o przyciąganiu, kuszeniu i nieustannej walce przeciwstawnych popędów.
materiały prasowe

Trudno sobie wyobrazić połączenie zmysłowości, nostalgii, spowolnionych ujęć Wong Kar-Waia z woodyallenowskim sarkazmem, paradokumentalizmem i obsesją na punkcie seksu. A jednak 21-letni Kanadyjczyk Xavier Dolan, hołubiony przez zachodnią krytykę jako największy talent młodego kina ostatniego dziesięciolecia, udowodnił, że to możliwe. „Wyśnione miłości” to zaledwie drugi jego film, lecz dojrzałość reżysera po prostu zdumiewa.

Historia dotyczy dziwacznego trójkąta miłosnego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną