Recenzja filmu: "Tokijska opowieść", reż. Yasujiro Ozu

Wirtuoz kina
Jego skromne, intymne filmy porównywano do poezji haiku, powściągliwą poetykę wielokrotnie naśladowano (Bresson, Rohmer)
Tokijska opowieść - kadr z filmu
materiały prasowe

Tokijska opowieść - kadr z filmu

Zanim w okolicy świąt Bożego Narodzenia wytrawni kinomani znajdą pod choinką wydanie DVD dzieł wybranych legendarnego Japończyka Yasujiro Ozu, w kinach zostanie przypomniane jego najwybitniejsze dokonanie: „Tokijska opowieść” z 1953 r. Film nieodmiennie wymieniany w ścisłej czołówce arcydzieł wszech czasów, czasami nawet przed „Obywatelem Kane’em”. Jeśli przyjrzeć mu się od strony fabularnej, żadnych rewelacji tu nie ma, wręcz przeciwnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną