Recenzja filmu: "Hej, skarbie", reż. Lee Daniels
Skarb z Harlemu
Film jest jednym z najlepszych, jakie w tym sezonie przyszły do nas z Ameryki.
materiały prasowe

Claireese „Precious” Jones jest wielką gwiazdą. 16-latka musiała odnieść niebywały sukces, skoro nie może opędzić się od dziennikarzy zadających jej podchwytliwe pytania. Odpowiada w stylu artystek popowych, wdzięcząc się trochę niezgrabnie do obiektywów. Niestety, to tylko sny i marzenia. Na jawie „Precious” jest biedną czarnoskórą dziewczyną z Harlemu, najnędzniejszej dzielnicy Nowego Jorku, w której młodzi mają w zasadzie dwie szanse życiowe: przestępstwo albo zasiłek (akcja toczy się w 1987 r.). Marzącej o karierze gwiazdy dziewczynie jest jeszcze trudniej niż wielu jej rówieśniczkom z sąsiedztwa. Matka, zawodowa bezrobotna, spędza całe dni przed telewizorem i dokucza okrutnie córce, widząc w niej rywalkę. Ma swoje powody. Jak dowiemy się zaraz na początku, „Precious” jest molestowana seksualnie przez swego ojca; urodziła już jedno dziecko, a teraz spodziewa się drugiego.

Trudno o bardziej pechowy start w dorosłe życie, dlatego można byłoby oczekiwać, że film pokaże kolejne stadia upadku nieszczęsnej nastolatki pozostawionej samej sobie. Nagłego zwrotu akcji wprawdzie nie będzie, niemniej zaletą scenariusza Geoffreya Fletchera (Oscar za najlepszy scenariusz będący adaptacją powieści) jest to, że nie powtarza klasycznych schematów amerykańskiego kina o wydźwięku społecznym. Nie zobaczymy też typowego hollywoodzkiego happy endu, pojawi się natomiast nadzieja, że skrzywdzona przez najbliższą rodzinę nastoletnia matka łatwo się nie podda, wierna maksymie „nawet najdłuższa podróż zaczyna się od małego kroku”. Gra ją rewelacyjnie – wyłoniona w długotrwałym castingu – Gabourney Sidibe, która, co zapewne pomogło jej w pracy na planie, dobrze zna realia Harlemu. Jak to się mówi w branży filmowej, ma trudne warunki – jest ogromna, chorobliwie otyła i nieforemna, ale bardzo utalentowana, obecnie występuje w kolejnym filmie.

Oscara za rolę matki, której nie znosimy od pierwszej sceny, dostała znana wcześniej z ról komediowych Mo’nique. Dzieło reżysera Lee Danielsa znalazło się też w piątce tytułów nominowanych w kategorii „najlepszy film”, lecz ostatecznie przegrało. I bez tego wyróżnienia „Hej, skarbie” jest bardzo dobrym filmem, jednym z najlepszych, jakie w tym sezonie przyszły do nas z Ameryki.

Hej, skarbie, reż. Lee Daniels, prod. USA, 109 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj