Recenzja filmu:"Harry Potter i insygnia śmierci cz. 1", reż. David Yates

Śmierciożercy w Ministerstwie Magii
W części pierwszej, kończącej całość cyklu, oglądamy rozwleczoną niemiłosiernie fabułę, koncentrującą się głównie na mało istotnych szczegółach.
materiały prasowe

Twórcy serii o nastoletnim czarodzieju obiecywali, że ostatnia część sagi przyćmi wszystko, co do tej pory na ten temat powstało. Słowa nie dotrzymali, bo obfitującą w wizualne atrakcje wersję 3D przygotowali tylko dla finałowej dogrywki, na którą trzeba będzie poczekać aż do lipca. Zanim dojdzie do meritum, czyli poszukiwania i niszczenia horkruksów, czyli obiektów, w których wrogowie kryją fragmenty duszy, Harry odbędzie podniebną podróż na motocyklu, jego arcyprzeciwnik Voldemort zmusi węża do połknięcia bogu ducha winnej nauczycielki z Hogwartu, a zwolennicy Voldemorta – Śmierciożercy – opanują Ministerstwo Magii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną