Recenzja filmu: "Anioł nad morzem", reż. Frederic Dumont

Kochany, lecz obłąkany
Film sprawia wrażenie osobliwej (świeckiej) wersji historii biblijnego Izaaka.
materiały prasowe

Niezwykle przygnębiający debiut reżyserski Belga Frédérica Dumonta spodoba się raczej widzom o wyrobionym guście. Dla reszty będzie to brutalna operacja chirurgiczna bez znieczulenia, którą jak najszybciej chciałoby się zapomnieć. Jest to studium rozpadu osobowości 50-latka, głowy rodziny, ukazane z perspektywy najmłodszego, ukochanego syna. Chłopiec ma 12 lat. Mieszka z matką i bratem w Maroku. Całymi dniami wyczekuje powrotu ojca z Francji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną