Recenzja filmu: „Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan

Paradoksy dojrzewania
Subtelna, poetycka wizja nieznośnej, toksycznej relacji między 18-letnim synem gejem a nadopiekuńczą matką.
Kadr z filmu „Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan
materiały prasowe

Kadr z filmu „Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan

Filmów o tzw. trudnym okresie dojrzewania zbuntowanej młodzieży niepotrafiącej nawiązać wspólnego języka ze swoimi rodzicami powstało już bez liku. Dramat Xaviera Dolana o miłym dla ucha tytule „Zabiłem moją matkę” do sztampowych nie należy. Wbrew pozorom nie chodzi tu – jak można się domyślać – o szokowanie krwawą dosłownością, tylko o bardzo subtelną, poetycką nieomal wizję nieznośnej, toksycznej relacji podszytej miłością i nienawiścią między 18-letnim synem gejem (w tej roli sam reżyser) a nadopiekuńczą matką (Anna Dorval).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną