Recenzja filmu: „Ajami”, reż. Scandar Copti, Yaron Shani

Sąsiad nasz wróg
Kinematografia izraelska przeżywa rozkwit. Nominowany do Oscara dramat społeczny „Ajami” jest tego kolejnym, szczególnym dowodem.
Kadr z filmu „Ajami”, reż. Scandar Copti, Yaron Shani
materiały prasowe

Kadr z filmu „Ajami”, reż. Scandar Copti, Yaron Shani

Powstawał w sumie przez siedem lat, bez gotowego scenariusza, metodą garażową, we współpracy Palestyńczyków i Żydów. Grają w nim nieprofesjonalni aktorzy, Arabowie i izraelscy Żydzi, mieszkańcy Ajami, wielokulturowej dzielnicy Tel Awiwu Jafy, gdzie przemoc, etniczna nienawiść, fanatyzm religijny i uliczne starcia z policją tworzą nieustanną atmosferę zagrożenia i strachu. Nakręcony w paradokumentalnym stylu film oddaje bardzo złożone, zainspirowane życiowymi sytuacjami relacje tej społeczności.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną