Recenzja filmu: „Jak zostać królem”, reż. Tom Hooper

Król na terapii
Film Toma Hoopera jest porywającą opowieścią o samotności władzy i potędze przyjaźni, w której dyskretnie przegląda się historia pierwszej połowy XX w.
materiały prasowe

Następca tronu książę Albert z Yorku (Colin Firth) ma kłopoty z mówieniem, jąka się. Moment też jest nieszczególny. Trzeba stawić opór Hitlerowi i przekonać do tego miliony poddanych. W pokonaniu kompromitującej słabości ma pomóc lekarz amator, terapeuta mowy (Geoffrey Rush), stosujący niekonwencjonalne metody. Łamanie dworskiego sztywniactwa oraz wyniosłych, królewskich manier stanowi istotny element dramaturgii filmu. Lecz niejedyny. Od zwykłej komedii o niedogodnościach obejmowania tronu „Jak zostać królem” różni solidna dawka poważnej psychologii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną