Recenzja filmu: "Para na życie", reż. Sam Mendes

Poznaj współczesną rodzinę
Film wygląda na uzupełnienie albo rewers „Drogi do szczęścia”, depresyjnego dramatu, nakręconego trzy lata temu.
W powodzi walentynkowej słodyczy ten film to rzecz godna polecenia.
Best Film/materiały prasowe

W powodzi walentynkowej słodyczy ten film to rzecz godna polecenia.

Jak wyglądają relacje wewnątrzrodzinne u progu XXI w.? Czy obowiązują jakieś normy wychowywania dzieci? W jaki sposób pogodzić pragnienie samorealizacji z poświęceniem dla bliskich? Wszystkie te pytania – a w szczególności jedno zasadnicze: czy w imię miłości człowiek chce i potrafi wyrzec się egoizmu – powracają w niecodziennej komedii Sama Mendesa „Para na życie” (nie mylić z fińskim dokumentem „Para do życia”).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną