Recenzja filmu: "Kolorowe wzgórza", reż. Carlos Cesar Artelaez

Małe światło
Historia blondynka, ślepego jak kura, który marzy o grze w piłkę nożną.
Agencja Promocji Manana/materiały prasowe

Poca Luz to znaczy dosłownie „Mało światła”. W filmie kolumbijskiego reżysera Carlosa Cesara Artelaeza oznacza to „ Prawie ślepca”, bo nosi okulary ze szkiełkami jak denka od butelek. Jest zarazem blondynem, w Kolumbii niewidywanym, chyba że przyjechały na wakacje dzieci Kanadyjczyków. Mieć białe włosy w świecie brunetów… Koledzy z boiska mówią o Poca Luz, że jest albinosem i że z tego powodu będzie żył krótko. W filmie „Kolorowe wzgórza” (po hiszpańsku - „Kolor góry”) dziecko grające tę rolę (lub raczej - grające siebie) jest „naturszczykiem” (przepraszam za rusycyzm, ale nie ma polskiego odpowiednika).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną