Recenzja filmu: "Nie opuszczaj mnie", reż. Mark Romanek

Stracona młodość
Przyzwoite aktorstwo Keiry Knightley, Carey Mulligan i Andrew Garfielda.
Reżyser postawił na tajemnicę i emocje.
materiały prasowe

Reżyser postawił na tajemnicę i emocje.

Ekranizacja głośnej powieści Kazuo Ishiguro „Nie opuszczaj mnie” (nominowanej w 2005 r. do Bookera), dokonana przez Brytyjczyka Marka Romanka, oddaje w miarę rzetelnie dość śmiały zamysł pisarski. Ale też wiele w nim upraszcza. Książka została napisana specyficznym językiem w formie wspomnienia-pamiętnika dojrzewającej dziewczyny. Wychowywana w internacie w Hailsham, nie pamięta swoich rodziców, nie rozumie, dlaczego zabrania się jej opuszczać szkolny teren, i bardzo cierpi z powodu niemożności posiadania dziecka.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną