Recenzja filmu: "Poznasz przystojnego bruneta"

Życie jest opowieścią idioty
Woodyallenowski humor można lubić albo nie, nie sposób mu jednak odmówić przenikliwości w sprawach obchodzących każdego.
Przewrotna opowieść rozpoczyna się od cytatu z Szekspira: „Życie jest opowieścią idioty, pełne wrzasku i krzyku, lecz nic nie znaczącą” („Makbet”)
Kino Świat/materiały prasowe

Przewrotna opowieść rozpoczyna się od cytatu z Szekspira: „Życie jest opowieścią idioty, pełne wrzasku i krzyku, lecz nic nie znaczącą” („Makbet”)

76-letni komik nie pokazuje się już na ekranie, zastępują go coraz to nowi aktorzy. W „Poznasz przystojnego bruneta” – filmie z rozpędu nazwanym komedią, choć to jeden z najbardziej sarkastycznie ponurych utworów mistrza – wciela się w niego Anthony Hopkins. Gra przeżywającego trzecią młodość staruszka rozwodnika, marzącego o małżeństwie z seksbombą słynącą ze świadczenia perfekcyjnych usług erotycznych.

Jest też młodsze alter ego autora „Manhattanu”: postać nieudanego artysty, kradnącego zdolniejszemu koledze maszynopis powieści, którą publikuje jako swoją (Josh Brolin), zyskując dzięki temu względy zaręczonej z kimś innym pięknej gitarzystki (Freida Pinto).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną