Recenzja serialu: "Operacja życie", reż. Grzegorz Siedlecki
Przeszczep nadziei
Mamy tu iatmosferę sali operacyjnej, i dyżury koordynatorów, i prywatne dramaty.
Autorzy tego serialu zdobyli zaufanie nie tylko pacjentów, których trudne historie śledzimy w kolejnych odcinkach, ale otrzymali też kredyt zaufania od lekarzy.
TVP SA/materiały prasowe

Autorzy tego serialu zdobyli zaufanie nie tylko pacjentów, których trudne historie śledzimy w kolejnych odcinkach, ale otrzymali też kredyt zaufania od lekarzy.

Dużo łez spływa po policzkach bohaterów nowej telenoweli dokumentalnej poświęconej transplantologii, którą możemy oglądać w TVP 1. Zaplanowano 13 odcinków, ale ten serial – jeśli do końca utrzyma tak wysoki poziom – nikogo nie znudzi. O przeszczepach narządów wiemy niewiele – na ogół tyle, co pokazują sensacyjne reportaże niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Czy nie powinno być więc zadaniem publicznej telewizji, by odczarować jedną z najtrudniejszych dziedzin medycyny, wyciągnąć ją z bagna pomówień i pokazać, jak to jest naprawdę, gdy czyjaś śmierć może być początkiem nadziei dla drugiego człowieka?

Taką szansę otrzymała TVP właśnie od twórców serii „Operacja życie”, reżysera Grzegorza Siedleckiego (autora m.in. serialu „Szpital Dzieciątka Jezus”) i scenarzysty Roberta Kędera (od 11 lat sam żyje z przeszczepioną wątrobą). Ten duet najwyraźniej wie, jak pokazać atmosferę sali operacyjnej, dyżury koordynatorów przyjmujących zgłoszenia o dawcach czy wreszcie dramaty oczekujących na przeszczep ciężko chorych ludzi.

Nie widziałem wcześniej nic bardziej autentycznego. Zdobyli zaufanie nie tylko pacjentów, których trudne historie śledzimy w kolejnych odcinkach, ale otrzymali też kredyt zaufania od lekarzy – co w Polsce nie zdarza się często, bo świat medycyny broni się przed światłami kamer.

Operacja życie, reż. Grzegorz Siedlecki, serial dokumentalny, prod. Polska 2011, emisja: TVP 1, środy godz. 21.30

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj