Recenzja filmu: "Trzy minuty. 21:37"

Puste symbole
Naszkicowany grubą kreską wielowątkowy film Macieja Ślesickiego zasmuca. Głównie od strony formalnej.
Rozwodników i dziwkarzy spotyka zasłużona kara, a obudzone uderzeniem kija w łeb ich sumienie czyni ich lepszymi
Monolith/materiały prasowe

Rozwodników i dziwkarzy spotyka zasłużona kara, a obudzone uderzeniem kija w łeb ich sumienie czyni ich lepszymi

Czy śmierć Jana Pawła II odmieniła duchowo Polaków? Twórca popularnego serialu „13 posterunek” w epicko zakrojonym dramacie psychologicznym „Trzy minuty. 21:37” stara się wykazać, że i owszem. Dzięki społecznej energii wyzwolonej w momencie odejścia papieża upadli artyści odzyskują wiarę w miłość, dostrzegając całą nędzę chałturzenia i uganiania się za mamoną. Rozwodników, dziwkarzy spotyka zasłużona kara, a obudzone uderzeniem kija w łeb ich sumienie czyni ich lepszymi, mimo że muszą pozostać do końca życia na wózku inwalidzkim.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną