Recenzja filmu: "Niepokonani", reż. Peter Weir

Długi marsz
Kiedy za filmowanie polskiej historii XX w. biorą się cudzoziemcy, można się spodziewać wszystkiego, tylko nie opowieści o klęsce.
„Niepokonani” są pozycją wybitną, choć niesłychanie prostą, dla niektórych widzów może nawet zbyt prostą
materiały prasowe

„Niepokonani” są pozycją wybitną, choć niesłychanie prostą, dla niektórych widzów może nawet zbyt prostą

Ich spojrzenie nacechowane jest poszukiwaniem nadziei i wiary w ostateczne zwycięstwo. Po solidarnościowej epopei Volkera Schlöndorffa, po imponujących epickich filmach Stevena Spielberga, Edwarda Zwicka, Romana Polańskiego, ukazujących cud ocalenia z Holocaustu, o wielkim męstwie i determinacji Polaków ratujących się z syberyjskiego zesłania przypomina Peter Weir, legendarny twórca „Pikniku pod wiszącą skałą”, „Stowarzyszenia umarłych poetów” i „Truman Show”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną