Recenzja filmu: "Moskwa, Belgia", reż. Christophe Van Rompaey

Niedobrani
Skąd taki dziwny tytuł? Jak się okazuje, Moskwa to nazwa robotniczej dzielnicy na przedmieściach belgijskiego Gent.
To film, który trudno zdefiniować gatunkowo. Komedia romantyczna, lecz mało romantyczna?
materiały prasowe

To film, który trudno zdefiniować gatunkowo. Komedia romantyczna, lecz mało romantyczna?

Blokowiska jak na warszawskim Bródnie, ludzie też podobni. Na przykład Matty, którą poznajemy, gdy robi zakupy w supermarkecie. W pierwszej chwili może wydawać się, że przypadkiem „weszła” w kadr, zwyczajna, zmęczona życiem kobieta w średnim wieku. Za chwilę jednak zdarzy się w jej życiu coś szczególnego: gdy będzie wyjeżdżać z parkingu, zderzy się z nadjeżdżającym tirem. Żadna wielka katastrofa, raczej zwyczajna stłuczka zakończona awanturą z krewkim kierowcą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną