Recenzja filmu: "Bejbis", reż. David Ross

Niewinność na sprzedaż
Twórcy zmarnowali szansę zrobienia przyzwoitego filmu.
Ważny społecznie temat (prostytucja licealistek) w filmie Davida Rossa został potraktowany z nonszalancją godną niedzielnego serialu
materiały prasowe

Ważny społecznie temat (prostytucja licealistek) w filmie Davida Rossa został potraktowany z nonszalancją godną niedzielnego serialu

Amerykański dramat „Bejbis” można od biedy nazwać psychologicznym, ale to nadużycie. Ważny społecznie temat (prostytucja licealistek) w filmie Davida Rossa został potraktowany z nonszalancją godną niedzielnego serialu. Rozwydrzonym panienkom nie chce się uczyć, zakompleksieni koledzy z klasy je nudzą, studia kosztują fortunę, więc czemu nie zarabiać na nowe ciuchy i drogie perfumy, handlując własnym ciałem? Popyt jest. Wystarczy tylko dobrze ustawić grafik i pobierać opłaty od sprawdzających się w seksbiznesie przyjaciółek.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną