Recenzja filmu: "Wspaniała i kochana przez wszystkich", reż. Hannes Holm
Sama jak palec
Szwedzka odmiana Bridget Jones.
Martina Haag (pośrodku) jako aktorka, która gra sama przed sobą
Spectator/materiały prasowe

Martina Haag (pośrodku) jako aktorka, która gra sama przed sobą

Roztrzepana, samotna bohaterka o charakterystycznym imieniu Bella (Martina Haag) zdecydowanie przekroczyła już smugę wieku średniego, ma dobrze zaokrągloną twarz, gorzki smutek w oczach. Woli jednak myśleć o sobie inaczej: że jej figura i wdzięk nie ustępują seksapilowi nastolatki; że leżąca w gruzach kariera aktorska to całkiem niezły wstęp do obiecanej, bajecznej sławy; że zagracony pokoik, w którym objada się ciastkami, przypomina wymarzony, luksusowy apartament; że przyciągnie jak magnes spotkanego na przyjęciu sporo młodszego żigolaka (Nikolaj Coster Waldau).

Romantyczna komedia „Wspaniała i kochana przez wszystkich” Hannesa Holma ma duży potencjał komediowy, który jednak nie do końca został wykorzystany. Mimo uroczej nieporadności, przepastnych pokładów optymizmu, zawyżonej samooceny podstarzała Bella nie budzi jakoś sympatii, a jej desperackie zachowanie wydaje się przesadnie infantylne. Najciekawsza w tym wszystkim jest jej gra przed samą sobą. Wieczne udawanie młodszej, zdolniejszej, mądrzejszej, atrakcyjniejszej, szczęśliwszej. Kryje się za tym autentyczna rozpacz, zagłuszane wszelkimi sposobami zwątpienie, szkoda tylko, że zostało to pokazane bez finezji, w dość sztampowy sposób. Film Holma naiwny jednak nie jest, obowiązkowemu happy endowi daleko do beztroski hollywoodzkich romansów. Bawić się na nim będą najlepiej osoby mocno doświadczone w poszukiwaniu swojej drugiej połówki. Tylko kto się do życiowych porażek chętnie przyznaje?

Wspaniała i kochana przez wszystkich, reż. Hannes Holm, prod. Szwecja, 106 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj