Recenzja filmu: "Melancholia", reż. Lars Von Trier

Sen o końcu świata
Film, który jest krzykiem rozpaczy w obliczu nieuchronności śmierci i samotności ludzkiego istnienia.
Melancholijna Kirsten Dunst
materiały prasowe

Melancholijna Kirsten Dunst

Wielki innowator, wiecznie poszukujący w kinie niemożliwych rozwiązań, eksperymentujący z formą i odpornością psychiczną widzów, znalazł prowokujący sposób na opowiedzenie o swoich problemach z depresją. Nakręcił film, który jest krzykiem rozpaczy w obliczu nieuchronności śmierci i samotności ludzkiego istnienia. W skali kosmicznej. Przenosząc na ekran własne lęki i fobie (chętnie się z nich zwierza w wywiadach) Lars Von Trier nadał im charakter poetyckiego science fiction.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną