Recenzja filmu: "Super 8", reż. J.J. Abrams

Obcy, wróć
Wakacyjny przebój „Super 8” zrealizowany pod troskliwymi skrzydłami Stevena Spielberga.
Młodzi bohaterowie kręcą amatorski film – zupełnie jak kiedyś Steven Spielberg, współtwórca „Super 8”
VIP/materiały prasowe

Młodzi bohaterowie kręcą amatorski film – zupełnie jak kiedyś Steven Spielberg, współtwórca „Super 8”

Obraz J.J. Abramsa („Mission: Impossible III”, „Lost: Zagubieni”) sprawi frajdę miłośnikom klasycznego kina familijnego z elementami science fiction, rozgrywającego się gdzieś na głuchej amerykańskiej prowincji w czasach zimnej wojny. Trudno znaleźć w tym filmie cokolwiek, czego wcześniej nie pamiętałoby się z takich hitów jak „E.T.” czy „Gremliny rozrabiają”. Jest wojsko przeprowadzające dziwne manewry; są obcy; są także zajęci swoimi sprawami dorośli.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną