Recenzja filmu: "W lepszym świecie", reż. Susanne Bier

W obronie własnej
Ten film spod znaku moralnego niepokoju pozbawiony jest taniej publicystyki.
W filmie czuć wielką dojrzałość reżyserki, znakomicie cieniującej psychologiczne niuanse. Na zdj. mali bohaterowie
materiały prasowe

W filmie czuć wielką dojrzałość reżyserki, znakomicie cieniującej psychologiczne niuanse. Na zdj. mali bohaterowie

Susanne Bier („Bracia”, „Otwarte serca”) stawia swoich bohaterów w sytuacjach granicznych, w których muszą reagować na gwałt, jawną niesprawiedliwość, ale brakuje dobrych rozwiązań. W nagrodzonym Oscarem dramacie psychologicznym „W lepszym świecie” pacjentem lekarza jest afrykański watażka, sadysta i morderca. Chronić go przed zemstą tubylców czy pomóc mu odzyskać sprawność, by dalej zabijał? Jak postąpić, gdy syna zaatakuje szkolny gang?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną