Recenzja filmu: "Debiutanci", reż. Mike Mills

Bez fałszu
Reżyser drąży pokłady pamięci, pozbawia złudzeń, obsesyjnie trzyma się pesymistycznej wizji świata.
75-letni, umierający na raka ojciec czerpiący późną radość z nieskrępowanego gejostwa (Christopher Plummer) wraz ze swym filmowym synem
materiały prasowe

75-letni, umierający na raka ojciec czerpiący późną radość z nieskrępowanego gejostwa (Christopher Plummer) wraz ze swym filmowym synem

Amerykański reżyser Mike Mills, zamiast upraszczać, trywializować i udawać, że życie to beztroska kolorowa bajka, drąży pokłady pamięci, pozbawia złudzeń, obsesyjnie trzyma się pesymistycznej wizji świata. W „Debiutantach” główną rolę gra smutek, bezradność, szaleństwo oraz przeszłość, która ciąży i paraliżuje działania bohaterów. Zbliżający się do czterdziestki utalentowany rysownik (Ewan McGregor) z trudem staje na nogach po śmierci rodziców, którzy niemal całe życie bali się ujawnić swoją prawdziwą tożsamość.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną