Recenzja filmu: "Flamenco, flamenco", reż. Carlos Saura

Zmysłowe ujęcia
Każda z kilkunastu części filmu poświęcona jest innemu stylowi flamenco.
Film Saury to luźny ciąg scen z tańcami i piosenkami, bez słownego komentarza
Vivarto/materiały prasowe

Film Saury to luźny ciąg scen z tańcami i piosenkami, bez słownego komentarza

W przyszłym roku Carlos Saura skończy 80 lat. Na szczęście z kariery filmowej nie zamierza jednak jeszcze rezygnować. Ostatnie produkcje reżysera zajmują się prezentacją różnych obliczy iberyjskiej kultury, na przykład tanga czy fado. Trzeba dodać – wyglądają bardzo podobnie. To półtoragodzinne dokumenty, barwne zapisy kameralnych występów współczesnych artystów, mistrzów danego gatunku, których jedynym świadkiem jest kamera. Mimo że nie posiadają czytelnej dramaturgii – stanowią luźny ciąg scen z tańcami i piosenkami, bez słownego komentarza – aż kipi w nich od emocji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną