Recenzja filmu: "Passione", reż. John Turturro

Neapol, mon amour
Znaczną część filmu wypełniają zaskakujące inscenizacje melodyjnych, ironicznych piosenek o paradoksach życia na Południu.
Film Johna Turturro pokazuje muzyczne gwiazdy Południa. Na zdj. Tunezyjka MBarka Ben Taleb
materiały prasowe

Film Johna Turturro pokazuje muzyczne gwiazdy Południa. Na zdj. Tunezyjka MBarka Ben Taleb

Poza architektonicznym pięknem śródziemnomorskiej metropolii, w której mieszkał i tworzył Gustaw Herling-Grudziński, Neapol może się kojarzyć z wiecznie zalegającymi śmieciami na wąskich chodnikach i kamorrą. Po obejrzeniu pełnometrażowego dokumentu „Passione” słoneczne miasto odsłoni jeszcze jedno oblicze – mniej znane, bo muzyczne. Trzeba było Johna Turturro, amerykańskiego aktora o włoskich korzeniach (pamiętamy go m.in. z brawurowych ról w filmach „Barton Fink” i „Big Lebowski”), aby ów fenomen ludowych, spontanicznie tworzonych, ulicznych piosenek uporządkować, a potem z pasją i wdziękiem przedstawić międzynarodowej publiczności.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną