Recenzja filmu: "Braterstwo", reż. Nicolo Donato

Homofaszysta
Przyjaźń naszego bohatera z jednym z członków neonazistowskiej organizacji kończy się namiętnym romansem i konfliktem wartości...
Zatęchły, obłędny świat ukazano z perspektywy geja wstępującego do faszystowskiej grupy
Mayfly/materiały prasowe

Zatęchły, obłędny świat ukazano z perspektywy geja wstępującego do faszystowskiej grupy

Dość łamania praw natury. Dość szumowin. Obcy to wróg, zanim jeszcze go poznałem. Nie mam nic przeciwko Arabom. Ich obecność tutaj jest nienaturalna”. Debiutant Nicolo Donato bardzo trafnie uchwycił w „Braterstwie” demagogiczną siłę przyciągania neonazistowskich sloganów. Młodzi duńscy bojówkarze, wyznawcy narodowego socjalizmu i Hitlera, marzą w jego filmie, by oczyścić Europę z „muzułmańskiej hołoty i pedałów”. Organizują marsze z pochodniami, rozrzucają rasistowskie ulotki, masakrują „odmieńców”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną