szukaj
Recenzja filmu: "W imieniu diabła", reż. Barbara Sass
Pokuszenie
Historia opowiedziana w filmie Barbary Sass przypomina sprawę głośnego przed kilku laty buntu betanek.
Pojedynek dwóch kobiet: przełożona klasztoru (Anna Radwan) ma siłę i władzę, młoda mniszka siostra Anna (Katarzyna Zawadzka) jest ufna i całkowicie bezbronna
Syrena Films/Materiały prasowe

Pojedynek dwóch kobiet: przełożona klasztoru (Anna Radwan) ma siłę i władzę, młoda mniszka siostra Anna (Katarzyna Zawadzka) jest ufna i całkowicie bezbronna

Pojedynek dwóch kobiet: przełożona klasztoru (Anna Radwan) ma siłę i władzę, młoda mniszka siostra Anna (rewelacyjnie zagrana przez debiutującą na ekranie Katarzynę Zawadzką) jest ufna i całkowicie bezbronna. Wydawać by się mogło – idealna ofiara dla szefowej, która pragnie przemienić wspólnotę w sektę całkowicie odizolowaną od zewnętrznego świata, jej zdaniem opanowanego przez moce zła. Jeżeli bez reszty zawładnie duszą i ciałem siostry Anny, łatwiej pozyska resztę zgromadzenia. Historia opowiedziana w filmie Barbary Sass przypomina sprawę głośnego przed kilku laty buntu betanek w Kazimierzu Dolnym, lecz nie jest dokładnym powtórzeniem tamtych bulwersujących zdarzeń. (Ciekawe, co teraz dzieje się z siostrami, które zostały zmuszone do opuszczenia klasztoru). Reżyserkę zainteresował w tej historii pewien ogólniejszy temat, któremu zresztą poświęcała swe wcześniejsze filmy – mechanizm uwodzenia wiarą, manipulowanie uczuciami i emocjami. Podobne sytuacje mogą przecież zdarzyć się nie tylko w klasztorze. Mniszki oglądane w pierwszych sekwencjach filmu to nie ponure zakonnice, lecz całkiem współczesne, wesołe dziewczyny, które wybrały inną drogę życia. Niektóre po prostu szukają za murami klasztoru schronienia przed światem, który je skrzywdził.

Barbara Sass, która od 12 lat nie stała za kamerą, nie zapomniała, jak się robi filmy. „W imieniu diabła” to przykład rzetelnej roboty, w czym niemały udział ma też autor zdjęć Wiesław Zdort. Bardzo dobra jest muzyka Michała Lorenca. Skąd zatem uczucie pewnego niedosytu? Otóż takie filmy, czy tego chcemy, czy nie, zawsze będą nam się kojarzyć z dziełami klasycznymi, choćby z „Matką Joanną od aniołów” Jerzego Kawalerowicza. A w takiej konkurencji, niestety, z góry stoją na zagrożonej pozycji.

W imieniu diabła, reż. Barbara Sass, prod. Polska, 100 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj