Recenzja filmu: "Drive", reż. Nicolas Winding Refn

Dobry, zły, szybki i wściekły
To niezły film rozrywkowy, doskonała zabawa, przynosząca satysfakcję na wielu poziomach.
Samotny kierowca znikąd (Ryan Gosling)
ITI Cinema/materiały prasowe

Samotny kierowca znikąd (Ryan Gosling)

Jak przystało na gangsterską baśń, „Drive” otwiera dynamiczna sekwencja napadu na bank. Bandyci wskakują z workiem pieniędzy do podstawionego samochodu. Kierowca w srebrzystobiałej kurtce z żółtym skorpionem na plecach naciska pedał gazu i zaczyna się jazda po mrocznych zakamarkach Los Angeles, jakiej nie widzieliśmy w kinie od lat. Potem jest już tylko lepiej, jakby Sergio Leone połączył siły z Rogerem Cormanem i wspólnie nakręcili rzecz w stylu samurajskiego westernu w klimacie noir.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną