Recenzja filmu: "Trzej muszkieterowie 3D"

Trzej po trzy
Naprawdę imponująca robota filmowa, z jednym tylko, ale dość zasadniczym zastrzeżeniem...
Co parę chwil mamy porządną bijatykę, pościgi i pojedynki
MONOLITH FILMS/materiały prasowe

Co parę chwil mamy porządną bijatykę, pościgi i pojedynki

Jak wskazuje powyższa „metka”, nowa ekranizacja nieśmiertelnych „Trzech muszkieterów” Aleksandra Dumasa to wielka międzynarodowa superprodukcja, przeznaczona do szerokiego rozpowszechniania. Ruszyła machina reklamowa, sylwetki mistrzów szpady można zobaczyć nawet na bramkach w warszawskim metrze. A co oglądamy na ekranie? Muszkieterowie w 3D wprost się troją, i to dosłownie, byśmy nie nudzili się od pierwszej do ostatniej minuty. Co parę chwil mamy więc porządną bijatykę, pościgi i pojedynki, a wszystko tuż przed naszymi oczami: czasem wydaje się, że za chwilę dzielny D’Artagnan niechcący przytnie nam nosa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną