Recenzja filmu: "Wymyk", reż. Greg Zgliński

Życie po winie
Niepozorny, kameralny dramat psychologiczny „Wymyk”, mimo że mocno osadzony w świecie drobnych podwarszawskich przedsiębiorców, wydaje się opowieścią z założenia uniwersalną.
Robert Więckiewicz jako Kain spod Warszawy
Best Film/materiały prasowe

Robert Więckiewicz jako Kain spod Warszawy

Nieszczególnie skomplikowana fabuła, osnuta wokół tragicznego incydentu, rozwija się klasycznie, aby nagle gwałtownie przyhamować, kierując uwagę na dramat wewnętrzny. Jeden z dwóch braci (Łukasz Simlat), ostro ze sobą skłóconych, m.in. co do sposobu prowadzenia odziedziczonej po ojcu firmy internetowej, zostaje wyrzucony z pociągu podmiejskiego przez bandę rozwydrzonych nastolatków. W śpiączce trafia do szpitala. Nie wiadomo, czy przeżyje. Problem dotyczy zachowania drugiego (Robert Więckiewicz), który miał moment zawahania.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną