Recenzja filmu: "Moje zapiski z podziemia", reż. Jacek Petrycki

Na małym ekranie
Dokument o tym, jak było zorganizowane antykomunistyczne peerelowskie podziemie.
materiały prasowe

Unikatowy zbiór amatorskich nagrań dokumentujących konspiracyjną codzienność w czasie stanu wojennego był przez lata archiwizowany przez nieformalną grupę, do której należeli m.in. Bohdan Kosiński i Marcel Łoziński. Jacek Petrycki zmontował z nich poglądowo-edukacyjny godzinny film skierowany głównie dla młodego pokolenia Polaków o tym, jak było zorganizowane antykomunistyczne peerelowskie podziemie. Wypowiadają się ówcześni opozycjoniści (m.in. Janusz Onyszkiewicz, Stefan Kisielewski, Marek Edelman) pokazywani niekiedy w sytuacjach półprywatnych, jak gadający do kamery w piżamie Zbigniew Bujak, czy opowiadający o „terroryzmie w mundurach” Jan Lityński podczas doklejania sobie maskujących wąsów.

Wartością materiałów realizowanych m.in. dla opozycyjnego wydawnictwa CDN, oprócz widocznego w każdym niemal ujęciu entuzjazmu ludzi Solidarności, jest brak jakiegokolwiek retuszu inscenizacyjnego. Udało się zarejestrować autentyczne warunki, w jakich produkowano bibułę, technikę fałszowania dowodów osobistych, metody Jacka Kuronia na gubienie śledzących go esbeckich tajniaków, akcje ulotkowe na ulicach Warszawy, próby do „Wieczernika”. Dzięki tym niepozornym, niekiedy fatalnej jakości obrazom „Moje zapiski z podziemia” stanowią kapitalną lekcję historii.

Moje zapiski z podziemia, reż. Jacek Petrycki, prod. Polska, 50 min. Emisja Canal Plus 18.12.2011, godz. 16.00

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj