Recenzja filmu: "Spadkobiercy", reż. Alexander Payne

Marsz pechowców
To nie jest prosty, napawający otuchą film o przegranym życiu.
George Clooney w roli ogarniętego niemocą prawnika
Imperial-Cinepix/materiały prasowe

George Clooney w roli ogarniętego niemocą prawnika

Do listy najciekawszych hollywoodzkich reżyserów średniego pokolenia trzeba dopisać 50-letniego Alexandra Payne’a. Amerykański artysta (urodzony w Omaha; ma greckie korzenie), jak rzadko który, potrafi łączyć ironiczną obserwację obyczajową z subtelnym spojrzeniem na mocno pogmatwane współczesne relacje małżeńsko-rodzinne. Miarą jego talentu były inteligentne, satyryczne komedie o sfrustrowanych, zawiedzionych życiem mężczyznach: „Schmidt” i „Bezdroża”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną