Recenzja filmu: "Faust", reż. Aleksandr Sokurow

Trwaj chwilo, jesteś brzydka
W tetralogii Sokurowa nie liczy się psychologia ani empatia, tylko budzenie obrzydzenia do głównych postaci.
Czytelnicy dramatu Goethego z trudem rozpoznają w filmie realia opisywane w książce.
Aurora Films/materiały prasowe

Czytelnicy dramatu Goethego z trudem rozpoznają w filmie realia opisywane w książce.

„Faust” Aleksandra Sokurowa kończy czteroczęściowy cykl rosyjskiego reżysera (porównywanego z Tarkowskim) poświęcony ludziom władzy XX w.: Hitlerowi (Moloch), Leninowi (Cielec), cesarzowi Hirohito (Słońce). Można się tylko domyślać, że stanowi swoiste do nich wprowadzenie, ukazując filozoficzno-symboliczne zaplecze totalitaryzmów. Chodzi o głoszenie śmierci Boga i narodziny idei nadczłowieka. Czytelnicy dramatu Goethego z trudem rozpoznają realia opisywane w książce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną