Recenzja filmu: "Happy, happy", reż. Anne Sewitsky

Kłamstwa i niedomówienia
Bohaterami są dwa dojrzałe małżeństwa, które przechodzą kryzys nie tyle wieku średniego, ile zaufania.
Kaja i Sigve, czyli idylla po norwesku
materiały prasowe

Kaja i Sigve, czyli idylla po norwesku

Pod beztroskim tytułem „Happy, happy” kryje się dosyć nietypowa komedia rodzinna, do której właściwie bardziej pasuje określenie: dramat obyczajowy. Bohaterami są dwa dojrzałe małżeństwa, które przechodzą kryzys nie tyle wieku średniego, ile zaufania. Pod powierzchnią szczęśliwych związków kryje się gorycz. Młoda reżyserka Anne Sewitsky stara się opisać niespełnienie czworga ludzi głęboko zranionych nieszczerością i nielojalnością swoich partnerów, którzy nie potrafią przyznać się przed sobą do uczuciowego zawodu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną