Recenzja filmu: "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć", reż. Patryk Vega
J-23 znowu udaje
W jednym odcinku starego serialu emocji było więcej niż tutaj w ponad 100 minutach.
Tomasz Kot nie odda hitlerowcom bursztynowej komnaty.
Kino Świat/materiały prasowe

Tomasz Kot nie odda hitlerowcom bursztynowej komnaty.

Nareszcie jest, i jak czytamy w zapowiedziach, znowu nadaje! Niestety po wyjściu z kina mamy ochotę nieco zmienić slogan – na: J-23 znowu udaje. Akcja toczy się dwutorowo: w 1975 r. (kiedy hitlerowcy spotykają się w Madrycie) i w marcu 1945 r., kiedy to z okrążanego przez Rosjan Königsbergu Niemcy próbują wywieźć wielki skarb, czyli, jak nietrudno się domyślić, bursztynową komnatę. Nie dziwi nas, że w pobliżu kręci się Brunner. 30 lat później poszukiwania komnaty zostaną wznowione, ponieważ Martin Bormann (który wcale nie zginął!) i jeszcze bardziej wredny niż w młodości Brunner planują utworzyć IV Rzeszę. Do tego celu chcą niecnie użyć Hansa Klossa, który jest w posiadaniu pewnej tajemnicy. Ale nie tylko odwetowcy są na tropie. Z oczywistych powodów więcej szczegółów nie możemy zdradzić.

Niby wszystko jest starannie odrobione – w szczególności należy docenić robotę pirotechnika – ale niestety przewidywalna intryga zupełnie nie wciąga. W jednym odcinku starego serialu emocji było więcej niż tutaj w ponad 100 minutach. Nie pomogli wykonawcy głównych ról. Zarówno Tomasz Kot (młody Kloss), jak i Piotr Adamczyk (młody Brunner) grają niepewnie, jakby do końca nie wiedzieli, czy całe to przedsięwzięcie to tylko zabawa w Klossa i parodia, czy rzecz sensacyjna całkiem serio. Widz ma podobny kłopot. Wprawdzie w czasie seansu na widowni parokrotnie rozlegają się śmiechy, ale zdaje się nie w tych miejscach, w których powinny (np. w scenie, gdy Kloss za pomocą działka rozwala parę plutonów wroga plus okoliczne obiekty). Wielkie łubudu oglądamy też w finale, co najwyraźniej świadczy o tym, że twórcy nie bardzo mieli pomysł, jak sprawę zakończyć. Choć nie, na końcu mamy wyraźny sygnał, że Brunner nie odpuści Klossowi, zatem nie da się wykluczyć, że za rok, dwa zobaczymy „Stawkę większą niż śmierć 2”. To może jednak następnym razem za reżyserię weźmie się sam Władysław Pasikowski, w obecnym projekcie występujący jako współscenarzysta.

Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć, reż. Patryk Vega, prod. Polska, 107 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj