Recenzja filmu: "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć", reż. Patryk Vega

Kloss. Reaktywacja
Legenda - głosi hasło na plakacie - wróciła, ale nie jest to powrót na miarę legendy.
Kino Świat/materiały prasowe

W nowym Klossie czuje się nawet rozmach. Widać dbałość o szczegóły i każdą wydaną złotówkę. Są krwawe wymiany ognia, ogłuszające wybuchy, jeżdżą czołgi wypożyczone z muzeum, można nawet zobaczyć nadlatującą bombę, zrzuconą z samolotu. Pełna profesja. Jest więc lepiej, efektowniej i bardziej widowiskowo niż w serialu, gdzie brylowała tekturowa dekoracja, a większość akcji rozgrywała się w przyciasnym studio. Reżyser Patryk Vega („Pitbull”) miał też ciekawy pomysł, aby wrócić do wojennych perypetii i opowiedzieć je w konwencji przygód Indiany Jonesa: z przymrużeniem oka, odrobiną groteskowej przesady, dystansem - tak, aby młodzi i starzy widzowie poczuli się w znajomym świecie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną