Recenzja filmu: "Marieke, Marieke", reż. S. Schoukens

Dziewczyna i starcy
Kameralny dramat rodzinny napisany i wyreżyserowany przez młodą Belgijkę Sophie Schoukens ma zadatki na obiecujące kino autorskie, ale po niezłym początku grzęźnie w melodramatycznej konwencji.
Marieke (Hande Kodja) z jednym z kochanków
Spectator/materiały prasowe

Marieke (Hande Kodja) z jednym z kochanków

Przykuwa uwagę dość nieoczekiwana namiętność ładnej 20-letniej bohaterki łącząca ją z mężczyznami w wieku emerytalnym, z którymi regularnie sypia. Sprawia jej to ogromną frajdę, po seksie robi nagim staruszkom finezyjne zdjęcia, starając się uchwycić piękne detale – np. kształt stopy lub ucha. Dziewczyna nie jest szalona, nie uważa się za prostytutkę, ma artystyczną duszę, choć pracuje przy taśmie w fabryce czekoladek („ręcznie robionych przez anioły” – jak głosi reklama).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną