Recenzja filmu: "Gniew Tytanów", reż. Jonathan Liebesman

Rodzinne porachunki bogów
Kto wie, czy popularność bohaterów komiksów Marvela (m.in. Hulka, Spider Mana, Kapitana Ameryka, Avengersów) nie zachęciła hollywoodzkich producentów do nowego spojrzenia na herosów greckiej mitologii.
Ten film to podrasowany technologicznie trójwymiarowy sequel „Gniewu Tytanów”.
Warner Bros/materiały prasowe

Ten film to podrasowany technologicznie trójwymiarowy sequel „Gniewu Tytanów”.

Jak na wojowników kina akcji: niezłomnych, atrakcyjnych siłaczy walczących z ludożercami, chimerami i cyklopami, zamiast stereotypowo i niemodnie – niczym na ofiary tragicznego losu i okrucieństwa życia. W „Starciu Tytanów”, efektownej, lecz kiczowatej wersji przygód greckiego półboga, Perseusz walczył przeciwko gigantycznym, jadowitym skorpionom, krakenom, a przy okazji dobierał się do skóry swojemu wyrodnemu ojcu Zeusowi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną