Recenzja filmu: "Lady", reż. Luc Besson

Kobieta i dyktatura
Nakręcony w Tajlandii dramat polityczny Bessona z przejmującą i zaskakującą kreacją Michelle Yeoh.
Aung San Suu Kyi (Michelle Yeoh) – Wałęsa Birmy
Monolith/materiały prasowe

Aung San Suu Kyi (Michelle Yeoh) – Wałęsa Birmy

Są filmy, które muszą powstać, i najnowsza superprodukcja Luca Bessona „Lady” właśnie się do tej kategorii zalicza. To biografia legendarnej birmańskiej działaczki opozycyjnej Aung San Suu Kyi, która dla południowo-wschodniej Azji jest takim samym symbolem wolności jak Lech Wałęsa dla naszej części Europy. Za swoje zasługi Suu Kyi też otrzymała pokojową Nagrodę Nobla, przy czym przez jej życie przeplatały się większe tragedie. Jej ojciec został zamordowany po tym, jak wynegocjował z Brytyjczykami warunki odzyskania niepodległości przez Birmę. Ona sama nie chciała mieszać się w politykę. Studiowała m.in. filozofię, wyemigrowała do Londynu, gdzie poślubiła profesora z Oxfordu. Gdy reżim generałów poluzował śrubę, zdecydowała się jednak wrócić i walczyć jak Gandhi o demokrację metodą biernego oporu. Przez 25 lat, odcięta od świata, bliskich, umierającego na raka męża i dwóch wymagających opieki synów, przebywała w domowym areszcie w Birmie, dobrowolnie godząc się, by być zakładniczką wolności.

Nakręcony w Tajlandii dramat polityczny Bessona, z przejmującą i zaskakującą kreacją Michelle Yeoh, przedstawia ją niemal jak świętą – co wydaje się zrozumiałe, ale nie najlepiej służy dramaturgii widowiska. Dziecięca wyobraźnia reżysera odciska swoje piętno na rozczulająco prostych, schematycznie potraktowanych sekwencjach wieców partyjnych, tęsknoty za rodziną, krwawego terroru wojskowej junty. Mimo, a może właśnie dlatego, że intencje są czytelne, że zawsze wiadomo, kto ma rację, a kto zasłużył na potępienie – „Lady” przemawia bardziej do serca niż do rozumu. Besson przyznaje w wywiadach, że rozpłakał się po przeczytaniu scenariusza. Po doświadczeniu z Solidarnością my Polacy mamy do tego chyba jeszcze bardziej emocjonalny stosunek niż Francuzi. W każdym razie warto to sprawdzić.

Lady, reż. Luc Besson, prod. Francja, Wielka Brytania, 132 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj