Recenzja filmu: "Grabarz", reż. Sandor Kardos

Zastygłe widmo
Obcowanie ze zmarłymi, magiczna miłość, cudowne przemiany cmentarzyska w rajski ogród, gniew i zemsta miejscowych.
Surrealistyczne sceny z filmu
Stowarzyszenie Nowe Horyzonty/materiały prasowe

Surrealistyczne sceny z filmu

Opowiedziany za pomocą samych tylko fotografii, niezwykły, eksperymentalny dramat Węgra Sandora Kardosa „Grabarz” wprawia w osłupienie. Wszystko wydaje się w nim nierzeczywiste, jakby z innego świata, na pograniczu snu, ekscytacji, poezji tak ulotnej, tak przesyconej wrażliwością, że trudno od niej oderwać wzrok. Rozmazane, widmowe kształty na zdjęciach, które kamera panoramuje wolnym, jednostajnym ruchem, czasami są tak zniekształcone, że osiągają wymiar surrealistycznych wizji zawsze podporządkowanych słownej narracji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną