Recenzja filmu: "Dyktator", reż. Larry Charles

Borat dyktatorem
Mamy typowy dla Barona przekładaniec, czyli raz dowcip pierwszej klasy, a zaraz potem taki, że widz ma ochotę ze wstydu schować się pod fotel.
Sacha Baron Cohen jako umiłowany wódz Wadiyi, wróg demokracji
PARAMOUNT PICTURES / Melinda Sue Gordon/materiały prasowe

Sacha Baron Cohen jako umiłowany wódz Wadiyi, wróg demokracji

To nieprawda, że nie ma już na świecie prawdziwych dyktatorów. Największy wróg demokracji, generał admirał Haffaz Aladeen, rządzi nadal niepodzielnie północnoafrykańskim państwem Wadiya, a w jednej z pałacowych łazienek ukrywa Osamę ibn Ladena, który zresztą wciąż zalewa mu podłogę. Zamiast poszukiwanego terrorysty zginął bowiem sobowtór Osamy, z którego to pomysłu korzysta również generał admirał. Nie wszyscy bowiem kochają wodza Wadiyi, mimo że urządza ludowi igrzyska olimpijskie (i sam zdobywa złote medale) oraz festiwale filmowe (gdzie nagradza się za kreacje aktorskie).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną