Recenzja serialu: "Miasto cudów", reż. Ed Bianchi

Opatrzone cuda
Pierwsze odcinki „Miasta cudów” nie rzucają na kolana. Problemem są pozbawione pazura dialogi i nie dość interesujący bohaterowie.
Jeffrey Dean Morgan jako Ike Evans
HBO/materiały prasowe

Jeffrey Dean Morgan jako Ike Evans

Po sukcesie „Mad Menów” i „Zakazanego imperium” pojawiają się kolejne produkcje osadzone w malowniczej przeszłości Stanów Zjednoczonych, z widowiskową scenografią podbarwioną kolorami nostalgii, przedmiotami, które jeszcze nie były produkowane na masową skalę, z męskimi mężczyznami i kobiecymi kobietami beztrosko palącymi i pijącymi od rana do nocy itd. Akcja wyprodukowanego przez Starz Studios i pokazywanego przez kanał HBO „Miasta cudów” dzieje się, podobnie jak akcja serialu „Mad Men”, na początku lat 60.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną