Recenzja filmu: "Akacje", reż. Pablo Giorgelli

Argentyńskie bezdroża
Kino drogi po argentyńsku. Dwoje ludzi po przejściach wybiera się we wspólną podróż z Paragwaju do Buenos Aires.
German de Silva i Hebe Duarte
AP Manana/materiały prasowe

German de Silva i Hebe Duarte

W drodze następuje stopniowa przemiana głównego bohatera, Rubena (German de Silva). Mężczyzna początkowo przypomina tytułowe akacje – drzewa twarde i pełne kolców, które mogą skaleczyć, jeśli podejdzie się za blisko. Skupiony jest tylko na swojej pracy kierowcy ciężarówki, który ma dowieźć drewno do stolicy Argentyny. Jednak ten oschły i małomówny mężczyzna pod wpływem jadącej z nim kobiety Jacinty (Hebe Duarte) i jej małej córeczki stopniowo zaczyna odzyskiwać energię i radość życia. Pablo Giorgelli zrobił film kameralny, oszczędny w słowach. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, przemiana głównego bohatera następuje powoli. Śledzimy drobne gesty bohaterów i zmieniające się relacje – najpierw nieufność, potem zaciekawienie i chęć zrozumienia. „Akacje” nagrodzone w Cannes Złotą Kamerą za najlepszy debiut to poruszająca opowieść o otwieraniu się na drugiego człowieka, przełamywaniu lęków i własnych ograniczeń. W tle piękne zdjęcia argentyńskich bezdroży.

Akacje, reż. Pablo Giorgelli, prod. Argentyna, 85 min

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj