Recenzja filmu: "Zakochana bez pamięci", reż. Sylvie Testud

Miłość po amnezji
Nie, nie jest to druga część „Zakochanego bez pamięci” Michela Gondry’ego, szalonej komedii science fiction, w której Jim Carrey z rozpaczy po odejściu narzeczonej poddawał się zabiegowi usunięcia z pamięci wszystkich wspomnień o niej.
Juliette Binoche w roli żony po przejściach.
materiały prasowe

Juliette Binoche w roli żony po przejściach.

Zbieżność tytułów (to pomysł polskiego dystrybutora) nie jest jednak przypadkowa. Komedia romantyczna „Zakochana bez pamięci” Sylvie Testud opiera się na bardzo podobnym, przewrotnym schemacie. Oto 41-letnia kobieta (Juliette Binoche) budzi się pewnego dnia z przekonaniem, że jest o 15 lat młodsza i nie pamięta niczego, co się od tamtego czasu z nią działo. Jest przekonana, że wciąż darzy męża, rysownika komiksów (Mathieu Kassowitz), płomiennym uczuciem, jak wówczas, gdy się dopiero poznawali, że wciąż jest biedna, za to z głową pełną pomysłów i dobrych chęci.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj