Recenzja filmu: "Headshot. Mroczna karma", reż. Pan-ek Ratanaruang

Buddyjski kryminał
Reżyser robi wszystko, by w krwawą, sensacyjną fabułę wpleść jak najwięcej filozoficznych pytań.
Tajski kandydat do Oscara
Against Gravity/materiały prasowe

Tajski kandydat do Oscara

Czy gdyby pozwolić rozwijać się światu zgodnie z logiką doboru naturalnego, przetrwałyby jedynie istoty diabelskie, ucieleśniające zło doskonałe? Do mniej więcej takiego wniosku dochodzi przywódca mafijnej organizacji, zajmującej się w „Headshot” zabijaniem najbardziej skorumpowanych ludzi władzy i biznesu. Szczytny cel, bezinteresownej eliminacji jednostek najbardziej dostosowanych do życia w kapitalistycznej dżungli, budzi jednak moralne skrupuły i to one stanowią sedno dylematów głównego bohatera filmu, gliniarza podejmującego ryzyko bycia zabójcą w służbie dobra.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną