Recenzja filmu: "Fuck For Forest", reż. Michał Marczak

Idioci
Jako parodia bezmyślnej dobroczynności, portret alienacji i moralnego zepsucia Zachodu rzecz wydaje się przekonywająca, ale irytująco mało odkrywcza.
materiały prasowe

Pomysł, żeby przeznaczyć pieniądze zarobione na sprzedaży filmów pornograficznych własnej produkcji na cele ekologiczne (wykupienie i oddanie ziemi jej prawowitym właścicielom w Amazonii), mógł się zrodzić tylko w głowie prowokatora. Perfidia przedsięwzięcia „Fuck For Forest” (w skrócie FFF) polega na tym, że bardzo trudno uwierzyć w szlachetne intencje, prościej potraktować to jako absurdalny żart. Podążający za grupą seksualnych rewolucjonistów reżyser dokumentu Michał Marczak traktuje bohaterów jak poważnych, nawiedzonych mesjaszów, tymczasem z bliska okazują się oni bezwstydnymi ekshibicjonistami, niemającymi zielonego pojęcia o prawdziwych dylematach świata, który tak bardzo chcą zbawić.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną